[PL] E-GamesCenter – wrażenia z spotkania


Dawno nic nie pisałem. Od razu w ramach wstępu przepraszam, praca w korporacji to także okresowe rytuały, które potrafią doszczętnie zabrać czas na bonusowe aktywności. W każdym razie nie o tym mowa.

Po lekturze Polygamii i paru własnych kontaktom dowiedziałem się o pewnej bardzo interesującej konferencji – spotkaniu twórców i wydawców gier komputerowych w Polsce.

Wbrew opiniom (komentarzom), co poniektórych czytelników serwisu Polygamia uważam to wydarzenie za bardzo udane, aczkolwiek z grubsza nie nazwałbym go konferencją. Dla mnie to było raczej spotkanie tej określonej grupy zawodowej raczej w charakterze społecznościowego zgromadzenia.

Spotkanie miało pewne niedociągnięcia logistyczno-organizacyjne, natomiast kudosy za fakt zebrania się. Od dawna staram się od czasu do czasu “szczypać” kolegów z tej części branży, aby się w końcu zjednoczyli i spróbowali nauczyć coś zrobić wspólnie dla branży w pięknym kraju nad Wisła. Inicjatywę Bloober Team uważam za ważny krok w tym kierunku.

Odpowiedzią dlaczego niech będzie krótki opis co tak naprawdę tam się wydarzyło.

Spotkanie mogę podzielić na 3+1 bloki.

Na początku mieliśmy sesje prezentacyjne (w stylu konferencyjnym) na parę interesujących (choć oczywistych) tematów. Rozpoczęło się od próby uchwycenia “status-quo” polskiego Game-Dev’u. Opinie tam wyrażone dla mnie osobiście były czerwoną lampką i od razu podniosłem rękę i zabrałem głos, ponieważ tak jak podejrzewałem wiele firm w Polsce chcących tworzyć gry głównie zastanawia się jak tu dopiąć projekt do końca i pokazać rynkowi produkt. Zbyt słabo zaakcentowana była umiejętna potrzeba sprzedania i przedstawienia tego produktu rynkowi – w konsekwencji polskie firmy i produkty, jeśli się już pojawią (warunek primo) i są dobrej jakości (sekundo) to i tak mało kto o nich wie i słyszał i jest w stanie wyrazić opinię. Cieszę się, że ten temat udało się pociągnąć dalej w dyskusji, ale o tym dalej.

Kolejną sesją była prezentacja Roufiny Guenkovej z organizacji Game Connection. Organizacja, którą reprezentowała Roufina jest bardzo ciekawa i adresuje pewien problem, z którym małe niezależne studia deweloperskie napewno mają, czyli kontakty, networking w ramach tych kontaktów i realne korzyści biznesowe jakie mogą z tego wszystkiego przyjść. Spotkania Game-Connection doklejone są zwykle do ważnych konferencji i wydarzeń w branży GameDev. Na tych spotkaniach można się umówić na rozmowe 1:1 pomiędzy studiem deweloperskim a wydawcą, promotorem i innymi stronami czynnie zaangażowanymi w ten biznes. Co z tego może wyniknąć do już oczywiście indywidualna sprawa, potrzeba takich spotkań jest chyba oczywista.

Organizatorzy krakowskiego spotkania chcieli także przejąć tę formułę, sam w dalszej części miałem szereg spotkań w osobnych salkach z osobami reprezentującymi poszczególne firmy na linii Microsoft-studio. Natomiast na tym etapie integracji polskiej branży śmiem jednak stwierdzić, że to jeszcze nie może dobrze działać, trzeba popracować nad dojrzałością firm i ich oczekiwań oraz na takie spotkania trzeba zapraszać międzynarodowych graczy, którzy nie przyjadą jak ten pierwszy warunek nie zostanie spełniony (Vide sam Microsoft, gdzie w kwestii DevKitów, certyfikatów i całej tematyki wokół Xbox’a i programowania decyzje zapadają poza granicami Polski, ja mogę pomóc to koordynować ale i tak proces jest poza biurem w Warszawie).

Kolejna sesja była na temat reklamy w grach (Product placement i inne formy umieszczania reklamy w grach), na ten temat wypowiadała się jedna z firm, która takie usługi w Polsce czyni (Ad Action).
Bardzo fajnie, że taki temat się pojawił co sygnalizuje, że o alternatywnych modelach biznesowych i sposobach monetyzacji w grach komputerowych w Polsce się już rozmawia.
Brakowało mi jednak na tej sesji jednego istotnego elementu – klarownych zasad współpracy i rozliczania się. Ja doskonale wiem i czuje jaki jest potencjał w reklamie, natomiast potrzebuję dobrze poznać reguły gry aby wiedzieć gdzie, jak i na jakich zasadach mi się to opłaca i dlaczego.
Brak jasnej odpowiedzi obudził we mnie obawę, że ta forma nie ma jeszcze jasno ukształtowanego modelu biznesowego (przynajmniej w prezentacji rzeczowej firmy) i brzmi to trochę jak Dziki Zachód reklamy w grach niż ukształtowany biznes.
Zadałem na tej sesji prowokacyjne pytanie o przykład rozliczenia.
Zapytałem co jeśli moim, dość abstrakcyjnym przyznaję, targetem jest stworzenie gry, którą na daną platformę kupi 100% jej użytkowników, niech to będzie 100k konsol next-gen jaka na pewno w Polsce jest u klientów. Co jeszcze potrzebuję podać i czy mogę dostać propozycję estymacji jak ta monetyzacja będzie wyglądać. Dla mnie krytyczne aby móc biznesowo podjąć decyzję go/not-go.

W odpowiedzi oczekiwałem rozjaśnienia zasad na jakich ten biznes się kręci, zamiast tego dostałem – “W Polsce nie ma szans na taki sukces” (domyślnie zrozumiałem, aby tak dobrą grę stworzyć i dobrze sprzedać). No kamon.. oczekuje algorytmu działania świata, a nie ubijania mi moich nawet abstrakcyjnych marzeń 🙂 Dodatkowo uważam, że to oczywiste, iż tworząc gry powinienem o nich myśleć globalnie, a wygląda na to, że świat reklamy w grach jest funkcjonuje w ramach rozliczenia krajowego (dla lokalnego konsumenta). Trochę to komplikuje całą kalkulację, wolałbym mieć jednego partnera, który w moich wyścigach samochodowych zaproponuje etykiety Orlenu na wirtualnej stacji benzynowej, jeśli wykryje, że to gracz z Polski i etykiety Chevron’u jeśli graczem jest Amerykanin. Nie chcę szukać tylu partnerów ile jest krajów na świecie, w których mi się ten biznes opłaca 🙂

Kolejna sesja była o środkach unijnych potencjalnie do wykorzystania, benefit EU, który jest mi znany, przypominam tylko, że w kwestii doradztwa związanego funduszami europejskimi mamy w naszym polskim biurze MS zasoby, aby pomóc partnerom w przejściu procesu (gratis).

Ostatnia “konferencyjna” sesja to przedstawienie Europejskiej Akademii Gier, uczelni utworzonej z konglomeratu pierwszoligowych uczelnii Krakowskich jak UJ czy AGH (w sumie 7 uczelni z tego co pamiętam w tym kontrybuuje). Bardzo ważna inicjatywa, ponieważ zamierza kształcić specjalistów nie tylko technicznych, ale chce spojrzeć na edukacje szerokiego (jeśli nie kompletnego) wachlarza specjalistów gotowych do pracy przy grach komputerowych.

Z sesji prezentacyjnych najbardziej mi się podobała prezentacja firmy So Digital, która oferuje usługi związane z Motion Capture (outsourcing przy animacji). Temat inspirujący i naprawdę imponujący jeśli chodzi o wyniki jakie można tą metodą osiągnąć (oszczędzając czas i pieniądze w porównaniu z alternatywnymi metodami). Tu od razu wiedziałem jakie konsekwencje biznesowo-projektowe mogę mieć odpowiadając sobie go lub not-go.

Drugim blokiem jak wspomniałem były indywidualne spotkania. Z tego co się zorientowałem uczestnicy byli z nich zadowoleni, a szczegóły są tajemnicą poszczególnych spotkań 🙂

Trzeci blok to panel dyskusyjny, który za moment rozwinę, wspomnę jeszcze tylko o opcjonalnym czwartym bloku czyli badaniu rynkowym jakim się można było dobrowolnie poddać. Efektem tych badań ma być analiza kondycji polskiego gamedev’u widziana oczami samych jego uczestników. Czekam na wyniki, bo jestem ich bardzo ciekaw.

Wracając do panelu dyskusyjnego. W zasadzie to były dwa duże panele. Jeden pozwoliłem sobie przejąć :). Pierwszy poprowadził Piotr Bielatowicz i była to dyskusja na temat wpływu mediów na rynek gier komputerowych. Wysnuta została teza (którą mocno przedyskutowaliśmy), że Media mają coraz mniejsze znaczenie w promocji gier. Temat rzeka i tak mniej więcej potoczyła się dyskusja.

Na zakończenie sam poprowadziłem dyskusje o prowadzeniu projektów amatorskich (pasjonackich) i ich wpływie na rozwój i innowacyjność gier. Dyskusja płynnie potoczyła się w stronę podejmowania decyzji od samego pomysłu na grę, aż do jego skutecznej komercjalizacji.

Mam nadzieję, że zaproponowany przeze mnie kierunek rozmowy został pozytywnie przyjęty, po dołaczeniu do rozmowy Bartosza Kotusiewicza (kudosy stary za pozytywną energię w rozmowie i w ogóle :)) rozpętała się naprawdę zacięta dyskusja za którą ze swojej strony dziękuję.

Liczę, że to spotkanie to tylko początek integracji polskich Twórców i Wydawców Gier Video. Na kolejnych spotkaniach z przyjemnością się pojawię jeśli tylko będzie sposobność i okazja. To było super miejsce aby poznać i profesjonalnych polskich twórców gier, za którymi stoją znane wam projekty, które oświetlają półki Empiku jak i pasjonatów i amatorów, którzy się tam pojawili, aby zrobić kolejny krok.

Comments (0)

Skip to main content