[PL] Pułapka internetu.. ściągać, ściągać.


Rozmawiałem z paroma znajomymi i zidentyfikowałem jeden problem, który jakiś czas temu również i mnie dotyczył, natomiast z konsekwencją i uporem osła chyba udało mi się tej cechy trochę oduczyć.

O co chodzi? Powiedzcie czy łapiecie się na tym, że jak buszujecie po sieci to ściągacie różne materiały i trzymacie na dysku, ale prawie nigdy do nich nie zaglądacie? Po jakimś czasie nazwy plików, które rezydują w różnych podkatalogach brzmią coraz mniej znajomo, w końcu obco a na koniec jak patrzycie na plik, który ma nazwę WZ1238xAv12b.exe i ma ikonkę instalacji to nie wiecie czy to jakieś sterowniki, do któregoś z waszego sprzętu, dziwne SDK do czegoś czy może bomba, która wybuchnie jak naciśniecie enter?

To dotyczy nie tylko informatyków. Muzyków, którzy pobierają każdy soft free do robienia sampli, syntezy, mixowania i efektów nigdy żadnego nie uruchamiając. To samo z grafiką gdzie na dysku może leżeć mnóstwo wersji tego samego blendera czy paint.net czy innych Gimpów.. tylko po co? Do tego zylion tutoriali, które w natchnieniu zostały pobrane, nigdy do końca nie przeczytane.

Programista? Proszę bardzo, kolejne zylion wersjie Eclipse’a, Visual Studio 2005, 2008 Express Edition. Milion SDK i dokumentacji do różnych API i bibliotek. Nigdy nie przetestowane i nigdy nie wdrożone w żadną działająca aplikację.

Po latach człowiek patrzy na te pliki i zastanawia sie co to kurka jest.
Jedną receptę jakiś czas temu zdradził mi kolega. Jeśli coś mnie interesuje i pobieram to doradził natychmiast sprawdzić choć przez chwilkę co to jest i zapisać gdzieś z boku efekt pracy i choć trochę go opisać. Jeśli nie udaje mi się to, to poradził usunąć plik i conajwyżej gdzieś w ulubionych zapisać link do danej strony gdzie pewnie jak po raz kolejny wrócę do tematu to będzie wersja +12 tego samego zasobu.

Napewno nie jest to perfekcyjne rozwiązanie, natomiast mnie osobiście oszczędziło miejsca na dysku oraz czasu gdy okazjonalnie wpadałem na pomysł, że chcę zrobić porządek na dysku 🙂

Technorati Tags: ,,
Comments (1)

  1. Oj ja też mam podobne problemy – mój katalog Downloads mimo w miarę mozolnego porządkowania na bieżąco – jednak też się bałagani.

    Staram się zawsze przy pobieraniu pliku zapisywać go od razu z dużo więcej mówiącą nazwą niż setup.exe. Czasami też robię od razu plik o takiej samej nazwie jak pobrany program tylko z rozszerzeniem .txt i dopisuje do niego kilka słów co to jest.

    I chyba zrobiłeś mi smaka na porządki na dysku – ale to może w luźniejszym okresie między świętami a nowym rokiem 🙂

Skip to main content