[PL] PDC08 – Podsumowanie cz. 1 (Quo Vadis Microsoft)


Wczoraj w nocy wróciłem z Los Angeles i wciąż nie do końca przytomny chciałbym kontynuować rozpoczętą na konferencji linię wpisów dotyczących wydarzeń na i wokół konferencji.clip_image002 W pewnym momencie przestałem na niej pisać na bieżąco, co się dzieje z prostego powodu, na konferencji po prostu bardzo dużo się działo.
Teraz postaram się trochę nadrobić i napisać, czym tak naprawdę dla mnie było PDC:


Odwieczne pytanie przy takich momentach, które często sam sobie zadaje i poruszam w rozmowach ze swoimi partnerami: Quo Vadis Microsoft?


Oczywistym było, że na PDC moi szanowni koledzy z korporacji skupią się na świecie serwisów, chmur i wszelakich abstrakcji powiązanych z lataniem w tym świecie od pułapu latawca puszczanego przez małego dzieciaka (vide aplikacja na lewo) do napędu odrzutowego i zdobywania kosmosu daleko za chmurami.
Abstrahując od produktów i poszczególnych technologii strategię Microsoft w tym temacie też można było jakiś czas temu poznać.
To nie tylko proste przełożenie tego, co hasło S+S oznacza dosłownie. Pamiętam jak kiedyś o S+S mówiłem swoim partnerom w łopatologiczny sposób to lubiłem odniesienie do trzech skrótów zaczynających się na literkę S. Pierwszy to SOA, drugi to SaaS, trzeci to S+S. Jak to tłumaczyłem: otóż, jeśli clip_image003spojrzymy na nasze aplikacje i na naszych klientów, którym te aplikacje i rozwiązania oferujemy to bardzo rzadko zdarza się abyśmy, jako firma byli tam jedyni. Na ogół kompletne środowisko pracy na takiej stacji roboczej czy serwerze wymaga zespolenia ze sobą wielu rozwiązań od wielu dostawców. Aby być lepiej przygotowanym na taki scenariusz w skrócie pojawiło się SOA, które w pewnej płaszczyźnie można rozumieć, jako pewien model i architektoniczny i biznesowy pomocny w tym, aby te aplikacje i rozwiązania ze sobą rozmawiały. Jeśli już na ten temat umiemy spojrzeć w miarę dojrzale to pojawia się SaaS (Software as a Service), które przy pewnych benefitach architektury, jaką już daje nam SOA pozwala spojrzeć na nasz pakiet rozwiązań bardziej przez pryzmat ekosystemu usług, jakie na tej bazie możemy zbudować. W pewnym momencie możemy dojść do wniosku, że jeszcze z mechanizmami społecznymi doby Web 2.0 na dobrą sprawę cały ten software rozdać za darmo byle by tylko zarabiać na usługach, które software generuje. W dużej mierze to jest właśnie SaaS. Teraz jeśli spojrzymy przez pryzmat SaaS na S+S to nic innego jak pewnego rodzaju rewelacja, że w kwestii software'u to nie musze wszystkiego pisać i tworzyć samemu. Mogę spojrzeć na temat pierwszej części S przez pryzmat gotowych rozwiązań firm trzecich, własnego kodu integrującego wszystko razem (SOA), różnego rodzaju scenariuszy wykorzystania oraz urządzeń, na których moi użytkownicy będą działać. To, co jest stałe to fakt, że gdy myślę o swoim biznesie to najpierw jest ekosystem usług na którym chcę zarabiać, resztę sobie mogę czy poskładać. clip_image004


Microsoft dla mnie na konferencji w PDC08 pokazał dodatkową broń w rozmowach na ten temat. Całą trudność budowania rozwiązań S+S z perspektywy partnera Microsoft przed PDC08 widziałem tak: Wielki Brat daje model biznesowy i pewną wizję, a czasem nawet tylko wizjonerski zamysł. Dodatkowo dostarczał pewien guidance architektoniczny i gotowe przykłady własnych kompletnych platform i rozwiązań S+S raczej nastawionych na końcowego klienta/konsumenta niż na partnera, który chciał się "podpiąć" pod instrumenty S+S Microsoftu. Co więc partner mógł do tej pory zrobić? Skorzystać z dobrych rad kolegów z Microsoft zarówno na płaszczyźnie biznesowej jak i technologicznej, ale niestety gro żmudnej roboty technicznej na drodze od pomysłu do produktu trzeba było wykonać samemu nie raz dokonując bezprecedensowych inwestycji.

Jak jest teraz? Cóż w skrócie teraz mogę komplementarna ofertę Microsoftu nazwać z ręką na sercu platformą S+S bez brakujących elementów. Sam temat S+S nie jest jednak dla mnie najciekawszym doświadczeniem tej konferencji. Nacisku na świat chmur i usług się spodziewałem. Tego, czego do końca się nie spodziewałem to takiego ujęcia Windows 7, jakie faktycznie się odbyło.Prasa się już zdąrzyła dosyć pozytywnie na ten temat wypowiedzieć. Dla mnie to prawdziwa jakość. Uważam tak zarówno od strony użytkownika końcowego, ale i programisty aplikacji dla Windows 7. Użytkownik końcowy dostanie produkt, który zabije czkawkę po Windows Vista. Deweloper kolejną partię ciekawych, nowych technologii i kolejny poziom dojrzałości istniejących. To na koniec drogi prowadzi do narzędzi i technologii deweloperskich, które w naturalny sposób łączyły te dwa największe tematy produktowe. Było oczywiście wiele tematów omawianych na PDC, natomiast nie z tak dużym naciskiem, był Dynamics, był SQL Server, była "Geneva", clip_image005itd. Ja większość sesji, które nie były bezpośrednio połączone z S+S/Cloud Services, Windows 7 czy VS10/.NET40 mówiąc brzydko olałem. Nie były mi potrzebne, aby umieć sobie odpowiedzieć na jedno z pytań, które regularnie sam dostaje i jako pracownik Microsoftu w Polsce muszę się jakoś ustosunkować, czyli Quo Vadis Microsoft?


Jaką odpowiedź sobie zbudowałem? Cóż ta konferencja w pozytywny sposób zaadresowała jedną bolączkę Microsoftu, jaką ja wewnętrznym okiem od jakiegoś czasu spostrzegam. Faktem dla mnie zawsze było to, że pracuję dla firmy, która adresuje wiele fundamentalnych, ale bardzo dużych tematów, w których chce być możliwie najlepsza. Tak szerokie zaangażowanie w praktyce dosyć często powodowało, że jak w danym momencie pokazywaliśmy, że w jednym temacie jesteśmy silniejsi niż ktokolwiek by się spodziewał, to za przeproszeniem w opinii naszych drogich klientów i użytkowników dajemy ciała w innej kategorii, i tak w kółko. To, co mnie się marzyło, to zobaczyć jak skutecznie umiemy pokazać, że w jednym momencie potrafimy pokazać światu, że we wszystkich kategoriach, które nas interesują jesteśmy silni i stabilnie rozwijający się.
To się dla mnie na PDC stało. Nawet będąc ewangelistą w Microsofcie, człowiek często sobie zadaje krytyczne pytania, które niekoniecznie chciałby zdradzić na zewnątrz, dopóki nie uzyska na nie pozytywnej odpowiedzi. Tą odpowiedź właśnie dostałem: pracuję dla firmy, która mnie osobiście udowodniła, że jest silnym i stabilnie stojącym na nogach graczem na rynku Enterprise (serwery, BI, serwisy i nie tylko), potrafi w tym samym czasie skutecznie zadbać o konsumenta zarówno na komputerach osobistych (Windows 7, który moim zdaniem zmaże szybko złą percepcję Windows Vista), ale i także w kategoriach rozrywkowych i usługowych (Xbox 360, Xbox Live, MSN, Windows Live), potrafi zadbać o produktywność firm zarówno w pracy biurowej gdzie jest liderem (Office, Open Xml) ale i kontekście procesów biznesowych (Dynamics i nie tylko).
Ambitnie adresuje temat urządzeń mobilnych i w tym temacie niedługo pokaże ciekawą ofertę nie tylko dla biznesu, ale także dla konsumenta (Windows Mobile 7).
Bardzo uprościłem przykłady, ale tak mniej więcej to widzę. Jestem pełen nadziei i w kwestii realizacji i zrozumienia naszej strategii zarówno w kontekście wewnętrznych komunikatów jak i zewnętrznych jestem w pełni optymistą.

Jak jakiś czas temu Steve B. wspominał, że zakup Yahoo to nie element strategii tylko akcelerator istniejącej w MS. Przyznam, że z przymrużeniem oka na to patrzyłem. Teraz jestem bliższy, bardziej poważnie skomentować różne ruchy, jakie u nas się działy w ciągu ostatniego czasu.
Good Job! Jak to mawiał Hancock!

PS. Jedyne, co mi się naprawdę nie podobało na PDC08 to Los Angeles. Cholernie przereklamowane miasto. Brzydkie jak k... 🙂


Technorati Tagi: Polish posts,PDC08 in Polish (live),Microsoft,conferences


 

Skip to main content