[PL] Dlaczego warto zostać programistą


Tak napisałem wcześniej o tym, że znów nadchodzą Złote Czasy jeżeli chodzi o rynek pracy.
Dla tych wszystkich, którzy zastanawiają się dlaczego w ogóle warto psuć sobie oczy klepiąc kod programów moja odpowiedź:

1) Po pierwsze i chyba najważniejsze - daje moc demiurga. Możecie tworzyć a wszystko co stworzycie będzie wykorzystywane przez innych ludzi. Żyjemy w czasach, w których komputery są praktycznie wszędzie. Radość oddawania swojej pracy innemu człowiekowi jest raczej zagwarantowana, pozostaje tylko zmienność skali. Na początku może to być kolega, grupa znajomych. Potem 10 internautów, którzy akurat wyszukali Twoją stronę.
Pracując zawodowo są to już klienci. Jedna firma, dwie firmy, 300 osób układa sobie swoją zawodową codzienność w oparciu o coś co w pocie czoła i niezliczonej ilości coca-coli i pizzy możesz wyprodukować. Jeśli to za mało to może cały rynek, cały kraj, moje N linii kodu w postaci systemu/aplikacji/rozwiązania może wykorzystywać globalnie niezliczona ilość ludzi.

Jest w tym trochę narcyzmu, dużo egoizmu, ale jakże przyjemnego i pożytecznego. W sumie to jak przeczytałem to co napisałem to na nowo przestałem się dziwić, że deweloperzy mają duże EGO - jak się ma moc demiurga to co się dziwić! 🙂

2) Samą mocą w palcach idealnego świata w 7 dni stworzyć się nie da. Nie oszukujmy się, umiejętność programowania w jakimkolwiek języku to jak z naszym ludzkim językiem - porozumiemy się, dogadamy, coś zdziałamy, ale czy każdy z nas jest poetą? W związku z tym sam fakt zainteresowania programowaniem ja spostrzegam jako dotarcie do pewnego splotu możliwości. Po pierwsze, ktoś kto w życiu nie określiłby siebie informatykiem nagle dociera do tego punktu i zaczyna sobie coś pisać: co na jego potrzeby z tej czy innej dziedziny się może przydać. Rzadkie, ale się zdarza. Naogół jest w drugą stronę. Będąc tym demiurgiem-programista musi umiejętnie operować w abstrakcyjnym, wirtualnym świecie określonym przez wymagania wobec zadania, projektu. Cel musi być za każdym razem określony, ale za każdym razem może być bardzo odmienny. Znów jak w naszej mowie, z założenia chyba nikt nie mówi tylko po to, żeby sobie pogadać. Zawsze gdzieś jest jakiś cel, który albo ktoś osiągnie albo nie w zależności od tego jak sprawnie włada językiem, jak bardzo jest przygotowany do zadania poza samą kwestią mowy i wieloma innymi czynnikami.

W programowaniu nagle okazuje się, że idealnie w harmonii łączy się ze sobą ta twarda logiczno-matematyczna analiza sytuacji z luźniejszym bardziej humanistycznym rozumowaniem i tematami z pogranicza psychologii poznawczej, lingwistyki kognitywistycznej i wielu innych dziedzin nauki. Nie wiem czy wśród waszych znajomych jest dużo ludzi w branży IT, którzy pokończyli psychologię, socjologię i filozofię. Nawet nie próbowali pójść na informatykę bo stwierdzili, że informatyki ze swoją pasją sami się nauczą a ta druga, ciemna strona człowieka, którego przyciągnęło do komputerów aż krzyczy od humanistycznych tematów w głowie. Ja takich znajomych mam mnóstwo - technicznie nie do zdarcia, komunikacyjnie - mega wyzwanie.

Te tematy bardziej z psychologii, filozofii, logiki, socjologii nagle okazuje się, że w programowaniu też się bardzo przydają, aby jeszczce lepiej poruszać się w abstrakcyjnie zamodelowanym świecie. I nagle konkretne zadanie - mam zrobić system do składowania niebezpiecznych towarów w magazynie. Napisać grę komputerową, gdzie algebrę liniową muszę mieć w jednym paluszku. Tematy konkretnych zadań do zaprogramowania można wymieniać ale mając ten abstrakcyjny model uniwersalnego zadania nagle człowiek odkrywa, że jeśli tylko umie się sprawnie poruszać w abstrakcyjnie zdefiniowanym szerokim modelu "świata", jest w stanie podjąć się "każdego" zadania.

3) W wielu przypadkach okazuje się, że umiejętne wykorzystanie powyższego otwiera drogę do wielu innych może nie zawodów, ale zajeć. Takich, które na pierwszy rzut oka i pozornie zupełnie byśmy z informatyką nie skojarzyli. Ba niewiele mogą mieć wspólnego, ale umiejętność abstrakcyjnego myślenia pomaga się znaleźć, przełamać granice i elastycznie i dynamicznie podejść do tematu. To dla mnie największa frajda, przy której nawet jakbym założył, że rynek pracy w informatyce mógłby być zagrożony, to tak czy siak o siebie się nie boję.. fajne uczucie.

Technorati Tagi: ,,
Skip to main content