[PL] Dlaczego Usenet zdycha/zdechł/* (*niepotrzebne skreślić)


Tak mnie zastanawia jeden fenomen. Dlaczego usenet zdycha a fora internetowe wygrywaja.
Czyżby Web 2.0 faktycznie rozciąga swoją pajęczynę coraz szerzej?


Kiedyś, gdy Usenet był potęgą to ja raczej śmiałem się z forum interenetowych. Śmiałem się z ich formy, dojrzałości (a raczej jej braku) oraz podstawowej kwestii, że każde nawet interesujące forum to inny standard, inny silnik, inny URL i inny użytkownik, którego trzeba założyć.
Usenet wszystkie te "fora" ma do wyboru w jednym drzewie nazw, dostępnej z jednej aplikacji czy to jest Outlook Express, slrn, tin czy nazwijcie swój ulubiony.

Teraz z braku dostępu do konsoli (kobieta od 2 dni mi męczy Dreamfall'a w domu) odpaliłem Outlook Express'a podłączyłem się do serwera NNTP i zacząłem sobie z nudów przeglądać stare grupy.

I co? Kurcze.. coraz bardziej od pl.rec.gry.konsole podoba mi się forum.polygamia.pl. Nowa Fantastyka na swojej stronie ma forum, które ściągnęło burzliwą śmietankę troli pl.rec.fantastyka.sf-f (z Lewandowskim vel. Przewodasem na czele).
Dinozaury demosceny, którzy już częściej dzieci bawią niż kodują po nocach raczej zaglądają na www.amiscena.org czy www.scene.pl czy inne zachodnie już serwisy - pl.comp.demoscena leży i kwiczy.

Pamiętam jak kiedyś wściekłem się na biurokrację drzewa pl.* i całego tego durnego procesu zakładania nowej grupy.
Założyłem wtedy grupę dyskusyjną free.pl.comp.games.development wzorowanej na angielskim odpowiedniku bez free.pl.
To był wesoły okres mojego programerskiego życia, w którym jeszcze się oszukiwałem, że w branży gamedev coś mi się uda zdziałać. Szukałem w ten sposób fajnej społeczności nie znając jeszcze tego terminu tak jak go teraz rozumiemy. Chciałem z fajnymi ludzmi powymieniać spostrzeżenia i może ruszyć krok do przodu. Przez pewien moment grupa działała prężnie, nawet udało się zebrać tam ludzi, których znajdziecie za biurkami CD Projektu, People Can Fly, City Interactive, Reality Pump, Tate i paru innych firm, które w Polsce tworzą gry.
Oczywiście grupa padła i jakby się tych ludzi zapytać gdzie szukają (a myśle, że każdy z nas szuka takiej platformy do wymiany doświadczeń) to odpowiedź była by wszędzie ale pewnie nie na usenecie.

Zaczęło mnie zastanawiać jak to się stało, że usenet pada i moim zdaniem niedługo kompletnie umrze.
Czy problem jest taki, że browser wygrał jako naturalny klient do internetu i nikt z dzieciaków teraz nie wie nawet jak skonfigurować sobie NNTP?

Moim zdaniem Usenet wciąż ma jeden atut. Jedna platforma do wielu forum tematycznych gdzie za pomocą pojedynczej autoryzacji można znaleźć coś dla siebie. Niestety na tym koniec.

Brakuje mu dynamiki w tworzeniu nowych społeczności i zarządzaniu martwymi. Ciągle działa jakby internet powstał 3 lata temu i popularny jest tylko w grupie akademickiej (teraz dziadków-userów internetu + spamerzy i boty). Brakuje mu skutecznego narzędzia do moderowania treści i walki ze spamem. Brakuje bogatej oferty raportowej dostępnej dla twórców i piszących i czytających, niestety w dobie Web 2.0 każdy z nas chce wiedzieć czy jest najczęściej komentującym, najwięcej piszącym, najwierniejszym czytelnikiem - sami nazwijcie liczbę - fakt jest, że są kuszące i fajnie jest mieć do nich dostęp.

Sądzę, że trendu wygasającego nie da się zatrzymać i moje dziecko kiedyś spojrzy na mnie z szalonym niezrozumieniem w oczach gdy powiem, że kiedyś korzystałem z Usenetu. Wzrok będzie pewnie podobny gdy powiem, że łączyłem sie z BBS'ami czy pierwszą pocztę w domu ściągałem na modemie 14400 w którym wszystko trwało wieki a godzina od Tepsy na 0202122 kosztowała jakieś 7 złotych (mamo, przepraszam za te niebotyczne rachunki - ale wiesz, między innymi dzięki nim teraz jestem tam gdzie jestem :D)

Podejrzewam, że to będzie ten sam wzrok, jakim ja czasem z rozbawieniem raczę starszych kolegów mówiących, że pamiętają komputery na lampy i dziurkowanie kart do Odry. Czasy się zmieniają 🙂

A usenet podejrzewam, że wróci do łask w wersji Web 2.0 tylko i wyłącznie jako agregat forum dostępny z jednego adresu URL z propagacją systemu uprawnien na poziomie integracji serwisów i pokazywania wielu forum przez agregaty RSS z jednej strony WWW tak jak teraz działają te wszystkie wielkie żniwiarki do blogów ładujące w jeden serwis pół światowej blogosfery na raz.

Comments (4)

  1. mgrzeg says:

    Eee, przesada!

    Wystarczy popatrzec na rozwoj polskich grup .net-owych, ktore przesiadaja sie (sic!) z serwisow opartych chociazby o DotNetNuke (a wiec calkiem elastycznych, z forami, blogami, etc) na google groups. Widac, ze prostota tej uslugi, integracja z mailem i przyjazny interfejs to klucz do sukcesu, jesli idzie o grupy spolecznosciowe.

    Wystarczy zajrzec na pl-ms-groups (http://groups.google.com/group/pl-ms-groups)

    Oczywiscie nie jest to klasyczny USENET, ale czerpie z niego garsciami 🙂

    Tak wiec ja bym jeszcze nie przesadzal sprawy!!!

    m.g.

  2. Akurat przy grupach technicznych nawet na usenecie zgodzę się, sygnałów do jakiejkolwiek "śmierci" nie widzę. Jednak jeśli chodzi o nazwijmy to zwykłych użytkowników internetu, którzy chcieli by porozmawiać na jakikolwiek abstrakcyjny temat w formie forum, listy dyskusyjnej interfejs WWW czy to są fora sensu stricte czy też jakieś grupy mailingowe (bo chyba tak działa wasza grupa) wygrywają coraz bardziej nad klasycznym Usenet’em bo o nim naturalnie pisałem w swojej "przepowiedni" 🙂

    Pozdrawiam i dzięki za komentarz.

  3. mgrzeg says:

    To wszystko racja 🙂

    Jednak jak sie spojrzy na to, jak wygladaja grupy usenetowe na google groups to miedzy grupa mailingowa, a klasycznym usenetem nie widac zadnej roznicy. Google w przyjemny sposob pokazuje nam statystyki obejmujace zarowno udzial w grupach usenetowych, jak i mailingowych i dalibog – dla uzytkownika koncowego nie ma roznicy.

    Dlatego widze raczej naturalna ewolucje usenetu, integracje z innymi ‘mediami’, a nie smierc 🙂 Ludzie beda sie integrowac zawsze i wszedzie, bo to ‘spoleczny zwierz’, a formula usenetu jest tak prosta, jak email.

    A zreszta – pogadamy pewnie kiedys na spotkaniu grupy :))

    pozdrawiam,

    m.g.

Skip to main content